piątek, 28 sierpnia 2015

"i że Cię nie opuszcze aż do śmierci..."

                       Kocham Ją bardziej niż matkę,Ufam Jej bardziej niż S., Jest lepsza niż psychoterapeuta i bardziej upierdliwa niż ojciec. Jest jedną ż niewielu osób, których jestem pewna bardzie niż siebie. Tysiąc razy widziała mój strach,szczęście i łzy. Wytrzymuje moje marudzenie i głupawki...Jest chyba moim aniołem stróżem,którego zasłał mi Bóg,bo to właśnie dzięki niej przetrwałam najtrudniejsze chwile.

Sandra-Moja przyjaciółka,siostra,psycholog....nie mam takich słów by ją opisać...chyba jest taka jak kawa którą pije-mocna.słodka i stawiająca na nogi w sekundę.Jest starsza ode mnie o rok,a właściwie prawie 2. Najmłodsza mama, którą znam ale i najlepsza! Kobieta zdolna do poświęceń i dbająca o wszystkich.


Poznałyśmy się 7 lat temu gdy obie zaczynałyśmy Szkołę Zawodową, Trafiłyśmy do jednej klasy, obie byłyśmy cholernie szczupłe,głośne i pokręcone, z tą różnicą że ona była odpowiedzialna a ja miałam wszystko gdzieś. Dzięki niej skończyłam szkołę,bo bez trudu nadrabiałam lekcje, które spędzałam na wagarach.
To o nas gadała cała szkoła.Byłyśmy nie rozłączne,Czasem brali nas za siostry choć nie jesteśmy do siebie podobne. Spędzałyśmy godziny pijąc u niej kawę,gadając o wszystkim i o niczym... jej facet (swoją drogą najfajniejszy facet jakiego znam-czyt.świetny kumpel) pieszczotliwie nazywa nas "jeb**e plotkary" i robi najlepszą kawę pod słońcem.
Od niej odbieram telefon/skype o każdej porze dnia i nocy. To do niej dzwonie z każdym problemem i dziele z nią swoje szczęście. Jej piękne córki kocham prawie tak bardzo jak mojego Dennisa. Nie mogę sobie wyobrazić jej odejścia,bo jestem pewna że Ona będzie zawsze, tak jak przez ostatnie  7 lat

Kocham Ją i nie wstydzę się tej miłości ! To nie rodziców brakuje mi tu na obczyźnie, tylko JEJ. To za nią beczałam całą ciąże, bo nie było jej przy mnie. A gdy ona starała się o dziecko plułam sobie w brodę że mnie tam nie ma... I choć często mamy odmienne zdanie i kłócimy się to jest mi bliższa iż rodzina. Nie zawsze było kolorowo i kiedyś nawet nie rozmawiałyśmy kilka miesięcy...obie chorowałyśmy jakby brakło nam ważnego składnika do życia. I nagle jedno słowo- jedna wiadomość i rzuciłyśmy się sobie w ramiona (niestety tyko wirtualnie)... Przypuszczam że obie wtedy płakałyśmy. Nie wyobrażam sobie Wigilii czy sylwestra bez rozmowy z nią. Jest nieodłączną częścią mojego serca. Tylko ona została przy mnie gdy wyjechałam. Przez te długie 4 lata większość "przyjaciół" i znajomych zapomniała o mnie lub pisała tylko w poszukiwaniu pracy a Sandra była zawsze!

Mogłabym pisać o nas bez końca ale na tym skończę bo większość z naszych wspomnień jest niecenzuralna:)

"Mówią, że kiedy rodzi się człowiek - z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części...Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy. Połowy swojej własnej duszy."-Ja już znalazłam.



wtorek, 18 sierpnia 2015

Mam dosyć!!!

                       Chciałam napisać o tym jak cudownie jest być mamą, ile daje to szczęścia.Jak z każdym słowem małego D. rozpiera mnie duma ale dziś jest inaczej,jest źle a ja mam dosyć...


                      Tak mam dosyć własnego dziecka....takie dni zdarzają się każdej z nas...I proszę nie mówicie że jest inaczej bo nie uwierzę.Zwyczajnie nie wierze w obraz idealnej matki,zawsze uśmiechniętej i opanowanej, z idealnie grzecznymi dziećmi,perfekcyjnie czystym domem,smacznym dwudaniowym obiadem i ciepłym ciastem co niedziele.Dlaczego? bo jesteśmy tylko ludźmi,nikt nie ma supermocy i kiedy zegar wybija 6;00 a twoje zwykle uśmiechnięte dziecko budzi cie płaczem,marudzi przy śniadaniu,utrudnia wykonanie najzwyklejszych prac domowych MOŻESZ MIEĆ DOSYĆ to jest normalne. Marzysz o ciepłej kawie a tymczasem dopijasz zimną inke zrobioną rano,,gotując obiad a nogą wprawiając w Ruch dziecinny bujaczek...do oczu napływają łzy? To normalne...potrzebujesz odpoczynku a później dużej dawki kofeiny by przetrwać ten dzień.

Nie daj sobie wmówić że tylko ty nie dajesz rady. Nie wierz w słowa teściowej,która opowiada że pracując na pełen etat wychowała troje dzieci mając przy tym czysty dom i uśmiech na twarzy,Ona pewnie nie wszystko już pamięta. Nie wierz w obraz mam -celebrytek...one mają fryzjera ,kosmetyczkę i pewnie ze dwie nianie.

Wierz w siebie, dasz rade dotrwać do wieczora,nawet jeśli dziecko na obiad zje danie ze słoiczka a ty i mąż pierogi z paczki. Nawet jeśli dom nie będzie idealnie czysty a ty tego dnia będziesz chodzić w piżamie. To nic, nie musisz być perfekcyjna,nikt nie jest... Wiem z każdej strony atakują nas obrazami idealnych,zadbanych i szczęśliwych mam,z czystymi domami i czasem dla siebie ale to bzdura, którą kreują programy w tv, gazety a nawet portale społecznościowe...tylko po co???







niedziela, 9 sierpnia 2015

Masz kilka rozwiązań...

                  Przychodzi taki moment że masz dosyć,zastanawiasz się czy zakładając rodzinę właśnie z nim dokonałaś słusznego wyboru.Kolejny raz rozważasz czy aby na pewno nadal go kochasz czy może to dziecko i siła przyzwyczajenia trzyma was razem. Co zrobić? Rozwiązań jest kilka...


                Możesz tkwić w takim związku,żyjąc obok siebie zamiast razem.Wieczory spędzać czytając książki podczas gdy on ogląda filmy. Urozmaicić sobie codzienność coraz częstszymi kłótniami,po których nie rozmawiacie kilka dni. Pielęgnując przepaść, która jest między wami.


               Możesz świadomie bądź podświadomie dążyć do rozpadu waszego związku. Odświeżyć znajomość z ex chłopakiem ze szkolnych czasów,opowiadać mu że z mężem nic cię już nie łączy. Pogrążać się we własnym niezadowoleniu wciąż balansować między "byciem razem" a rozstaniem.


             Możesz wdać się w soczysty romans i wzbogacić swoje życie o dużą dawkę adrenaliny,seksu i wyrzutów sumienia licząc że mąż się nie dowie że dzieląc z nim życie w miedzy czasie dzielisz łóżko z innym facetem.


             Możesz też odświeżyć wasz związek.Zadzwonić po nianie i zaprosić męża na randkę. Zrobić wieczorowy makijaż,ubrać sukienkę i przestać gadać o dzieciach czy cieknącym kranie.Nie pytać co u niego i jak się czuje. Porozmawiać o błahostkach zalotnie się uśmiechając. Kokietować jak przez lat,by on mógł cię adorować. Możecie iść wspólnie na karuzele i krzyczeć jak rozbawione dzieciaki. trzymając się za ręce biegać po parku,nie przejmując się niczym. Spróbuj pokazać mu że nadal jest w tobie ta dziewczyna , którą pokochał te X lat temu,odszukać w nim to wszystko za po go pokochałaś.



         Ostatnie rozwiązanie jest najtrudniejsze ale tylko ono daje szanse że przy odrobinie waszego wysiłku będziecie szczęśliwi. Ty znów będziesz pewna swych uczuć a będzie tym samym facetem,którym był jak się poznaliście.
Wybór należy do Ciebie,tylko pamiętaj że jeśli zdecydujesz się na nowy związek jest duże prawdopodobieństwo że sytuacja powtórzy się za kilka lat.
Miłość jest jak delikatny kwiat,trzeba ją nieustannie pielęgnować.Zostawiona sama sobie,jest bezbronna i usycha