sobota, 26 grudnia 2015

Prezent od życia...

                       Znacie to uczucie gdy dostajecie od życia prezent? Taki o który nigdy nie prosiliście ale gdzieś w głębi serca snuliście o nim marzenia? Właśnie to mi się przytrafiło, dostałam od losu niespodziankę,o której nie śmiałabym marzyć.

                       Znów zostanę mamą,nie mogę powiedzieć że to była wpadka, dziecko jest planowane. Jednak po wielu przejściach i problemach zdrowotnych nie wierzyłam że jeszcze kiedyś Zajdę w ciąże...wcześniejsze próby kończyły się niepowodzeniem i moim kilkudniowym płaczem dlatego pogodziłam się że będę mamą jedynaka, ba pokochałam to z całych sił i stwierdziłam że to idealne rozwiązanie.
 W pewnym sensie twierdzę tak do teraz,bo bycie mamą jednego dziecka jest cudowne i...łatwe. Nie boisz się że zabraknie ci miłości,cierpliwości czy pieniędzy a twoje jedyne dziecko jest idealne,doskonałe,genialne i najpiękniejsze. Nie znaczy to oczywiście że się nie ciesze,bo ciesze się i jestem cholernie szczęśliwa...choć chyba póki nie urodzę maleństwa nie uwierzę w to wszystko do końca.
                  Jestem szczęśliwa ale i pełna obaw,zastanawiam się czy będę potrafiła pokochać tą kruszynkę tak samo mocno i bezgranicznie jak mojego wyczekanego synka, czy będę potrafiła podzielić swój czas i miłość tak by żadne z moich dzieci nie czuło się skrzywdzone. Obawiam się zazdrości Dennisa o młodsze rodzeństwo,pogodzenia tych wszystkich obowiązków.
Może to wydaje się śmieszne bo przecież mówi się że kazda matka jednakowo kocha wszystkie swoje dzieci ale mówi się wiele rzeczy ,które niewiele mają wspólnego z prawdą...oczywiście nawet jeśli jakaś mama na swoje "ulubione dziecko" to przecież nigdy do tego się nie przyzna. Męczy mnie też strach że coś pójdzie nie tak w czasie ciąży ale staram się dogonić te myśli. Panicznie boje się porodu,bo pierwszy był straszny, oczywiście żyje na dzieją że za drugim razem będzie lepiej...
           Ciesze się,cieszę ale nie potrafię sobie wyobrazić jak bardzo znów zmieni się moje życie(i figura).


Wiem że nie zawsze będzie łatwo,wiem że nie zawsze będzie kolorowo ale czuje że będzie warto!

piątek, 11 grudnia 2015

Zamieniam kawałki swojej duszy na słowa

                      Ostatnio przybyło czytelników i pewnie nie wszyscy wiedzą że blog jest drugim miejscem,w którym zamieniam kawałki swojej duszy na słowa. Z początku nie chciałam łączyć pisania tutaj z moją poezją,prozą i opowiadaniami, jednak blog stał się częścią mojego życia a ogarniecie dwóch stron i całej codzienności wymaga sporo czasu. Postanowiłam więc pokazać wami inną część mnie. Trochę bardziej mroczną i prywatną gdzie poruszam tematy dużo trudniejsze niż na blogu. 

                 Chce dziś podzielić się z wami pierwszą częścią opowiadania,które jest trochę związane z macierzyństwem. Zapraszam do czytania i sugestii,ponieważ obawiam się że temat jest zbyt drastyczny na bloga


Część 1

Szczupła dziesięciolatka w ciszy przemierzała pokoje dużego domu. Przystanęła przed lustrem i roztrzęsionymi dłońmi poprawiła starannie związany kucyk.Zaraz wróci mama i wszystko musi być idealnie.-Pomyślała z niepokojem nim usłyszała zgrzyt klucza w zamku.Do przedpokoju weszła kobieta w eleganckim kostiumie.W milczeniu zawiesiła płaszcz i skierowała się do salonu, rozglądając się, przeszła do kuchni. Twarz miała srogą i jakby kamienną. Co to za bałagan?-Spytała chłodnym głosem wskazując na kropla czystej wody na kuchennym blacie. Ile razy mam ci powtarzać ze nie mieszkamy w chlewie-Powiedziała do córki marszcząc brwi. Stukając obcasami wysokich czarnych szpilek poszła do dziewczęcej sypialni. Otworzyła drzwi do słodko różowego pokoju i niemal podbiegła do biurka.Co tu robi ta ksiażka, powinna być na półce- Krzyknęła i zanim córka zdążyła się wytłumaczyć, uderzyła przedmiotem w chude ramię dziewczynki.Nie będę tolerować niechlujstwa-powiedziała i wymierzył a dziecku siarczysty policzek...Przemyśl swoje zachowanie i przyjdź przeprosić-skwitowała i wyszła.Gdy tylko dzwi się zamknęły dziewczynce poleciały łzy. Dlaczego nic nie mogę zrobić dobrze?Nie potrafią być taka jak ona, zawsze elegancka, schludna, idealna- myślała drapiąc przedramię do krwi