piątek, 29 kwietnia 2016

Rok bloga - Nie tak miało być.

                        Gdy rok temu założyłam tego bloga to była przemyślana decyzja i już drugie podejście do blogowania. Mój "pierwszy raz" był dawno temu i okazał się jedną wielką pomyłką, ale czy teraz jest inaczej? Sama nie wiem, chyba blogerką wcale się nie czuje i jak kilka razy usłyszałam od moich popularnych "koleżanek po fachu" nigdy PRAWDZIWĄ blogerką nie będę. Powodów było niemało, najbardziej spodobał mi się ten, że mój syn na fotkach nie jest modnie ubrany i NAWET fotografa nie mam. Cóż jedyny argument, który by do mnie przemówił to ten że nie potrafię pisać a usłyszałam to zaledwie raz.


Zacznijmy od początku...

 

Dlaczego w ogóle moje "wypociny" ujrzały światło dzienne i zostały wrzucone w brutalną otchłań internetu?Ja ani moja mała rodzinka nie robimy nic nadzwyczajnego o czym ludzie chcieliby czytać. Nie jesteśmy też specjalnie modni bo w dupie mamy eko żywienie , naukę czytania w wieku 2 lat czy rodzicielstwo bliskości. Jesteśmy zwyczajni, momentami wręcz nudni. Nie jesteśmy też idealną rodziną z obrazka bez żadnych problemów, więc dlaczego i o czym chciałam  pisać?



To miał być test.

 

Najzwyczajniej w świecie chciałam sprawdzić czy potrafię pisać coś innego niż ciężkie wiersze i mroczne opowiadania. Chciałam wiedzieć czy mogę pisać coś dla "zwykłych" ludzi nie zatracających się w poezji i nie szukających sensu między wierszami. Dowodem na to, że nadaje się do blogowania miał być mały sukces bloga, sukces, który chciałam osiągnąć w zaledwie(albo aż) 365 dni. Założyłam sobie, że jeśli po roku fanpage bloga będzie mieć minimum 1000 polubień a teksty będą regularnie czytane i komentowane to potrafię pisać a blog na stałe zagości w moim życiu. Nie udało się, fanpage polubień na dzień dzisiejszy ma 573 a posty są czytane średnio 200-300 razy, przy czym są takie,które mimo moich starań wejść mają niecałe 100. Z komentarzami najczęściej jest jeszcze gorzej co jest wyraźnie widoczne na blogu.



Czy to znaczy że blog przestanie istnieć? 

 

Być może, ale jeszcze nie dziś. Mimo że pisze do garstki czytelników,czasem i sama do siebie to polubiłam to i w pewien sposób blog stał się częścią mojego życia. To takie moje miejsce gdzie mogę pisać co chce. Mimo, że na pozór "prywatnych" tekstów jest niewiele to w każdym poście tu jak i na facebookowej stronie znajdziecie kawałek mnie... moich humorów, zwyczajności, myśli i w tej chwili nie potrafię tak zwyczajnie wyrzucić tego do kosza. Nie znaczy to oczywiście, że skoro stało się to moją pasją to nie zależy mi na liczbie czytelników. Zależy mi, serio! Chce robić to i wiedzieć że choćby umilam komuś poranną kawę. Czasem wydaje mi się, że za mało czasu poświęcam na blog, nie potrafię go wypromować lub po prostu nie umiem pisać. Pewnie coś z tego jest prawdą ale nie jestem pewna czy chce wiedzieć co, łatwiej mi żyć w nieświadomości. 



Może to nie tak miało być, nie tak miał wyglądać i funkcjonować blog w swoje pierwsze urodziny ale czy to znaczy, że jest źle a ja nic nie osiągnęłam i niczego nowego się nie nauczyłam? Nie! Jest dobrze, choć inaczej niż sobie to wyobrażałam.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Staś, Jagoda a może Nicole?

                           Wybór imienia dla dziecka... być może czeka Cię to za kilka miesięcy, jesteś na etapie przeglądania księgi imion lub dopiero planujesz powiększenie rodziny. Bez względu na to kiedy staniesz przed tym wyborem mogę zagwarantować jedno nie będzie tak łatwo jak się wydaje.  Dlaczego?

                       Najpierw wszyscy będą doradzać i przekonywać że imię, które oni proponują jest
lepsze, ładniejsze i bardziej dopasowane. Począwszy od rodziny, przez przyjaciół, znajomych aż do przypadkowej starszej pani w przychodni, której śp. mąż miał na imię Zenek i był dobrym
człowiekiem. Zdasz sobie też sprawę jak wiele pozornie zwyczajnych imion źle Ci się kojarzy a nawet jeśli nie tobie to twojemu partnerowi. Maciuś to całkiem fajne imię? Jasne jeśli tylko twojemu lubemu nie kojarzy się z nielubianym ex siostry. Później przeanalizujesz imiona dzieci w bliższej i dalszej rodzinie oraz gronie najbliższych znajomych... i uwierz  nie będziesz chciała nazwać syna Wojtuś gdy przypomnisz sobie ze syn kuzynki nosi to imię. Tysiąc razy zastanowisz się czy imię pasuje do nazwiska by usłyszeć od partnera że nie nazwie syna Oliwier, Bartek czy Błażej. Gdy już dojdziecie do porozumienia wcale nie będzie łatwiej, bo jakiego imienia nie wybierzecie zawsze będzie źle.
Zdecydowaliście się na klasycznego Jana?  Nie zdziw się jeśli usłyszysz że to obciach i krzywdzisz dziecko. Coś bardziej popularnego? Pewnie dowiesz się że idziesz za modą a twoja córka będzie 6 Alicją w klasie. Wybraliście nietypowe imię? To na pewno znaczy że na siłę chcecie dodać swojemu dziecku wyjątkowości.  Zagraniczne imię? Cóż jako matka chłopca o imieniu Dennis wiele razy usłyszałam że tylko patologia nadaje takie imiona swoim dzieciom.
Modelka:Mama Ayla , Fotograf:Mama Ayla
 Cokolwiek będzie się dział pamiętaj to WASZ WYBÓR i tylko wasz! Uwierz jeśli dasz się przekonać do imienia, którego nie jesteś pewna to będziesz się wkurzać przez resztę życia.

          

środa, 13 kwietnia 2016

Cztery lata

Cztery lata...najtrudniejsze,najpiękniejsze cztery lata w moim życiu. Nauczyły mnie więcej niż szkoła i pokazały świat z innej perspektywy. 

                          Dokładnie 4 lata temu po kilkunastu godzinach porodu przyszedł na świat mój mały cud,ukochany syn,pierworodne dziecko. Nie będę kłamać że poczułam ogrom miłości i magiczną więź...byłam zbyt zmęczona by czuć cokolwiek. Gdy już odespałam...spojrzałam trzeźwo na śpiące niemowlę...do dziś pamiętam biały śpioch w kolorowe autka,żółtą czapeczkę i zielony szpitalny kocyk...spał tak spokojnie,oddychał bezgłośnie i właśnie wtedy dotarło do mnie że to ON-MÓJ SYN...namacalna cząstka mnie...że to właśnie jego małe stópki jeszcze niedawno kopały w moim brzuchu. To właśnie tego maleńkiego chłopca nosiłam pod sercem przez 9 miesięcy.Pierwsze 6 tygodni to był koszmar,pierwszy rok wydawał się trudny,póki nie przyszedł kolejny...już wydawało się błogo aż przyszedł bunt dwulatka,nocnik,przedszkole,niechęć do jedzenia,bicie. Najdziwniejsze jest to że mimo iż jestem świadoma kiedy to wszystko miało miejsce to ciężko mi to sobie przypomnieć ale wystarczy że zamknę oczy i widzę pierwszy bezzębny uśmiech przez sen,pierwsze "ma-ma", pierwsze danie ze słoiczka, pierwsze kroki. Jego uśmiech w codziennych sytuacjach, pierwsze zdanie, jazdę na rowerze,codzienne "Kocham" i niewyraźnie śpiewane piosenki przedszkolne. Błękit jego oczu i wariackie pomysły...uwielbienie dla słodyczy i wszystkiego co robi tata. Jest absolutnie wyjątkowy, jest perfekcją w każdym calu i idealnym odwzorowaniem chłopca z mojej wyobraźni.

                         Przez te 4 szalone lata nie zawsze było łatwo,nie zawsze było pięknie a ja nie zawsze byłam dobrą mamą. Krzyczałam...nie raz,płakałam..pewnie często,dałam klapsa...czego bardzo żałuje...Ale nigdy przedtem moja miłość nie była tak bezgraniczna,radość tak silna a duma tak wielka.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Macierzyństwo=Poświęcenie

Zanim przeczytasz poniższy tekst włącz swoje poczucie humoru i schowaj hejty do kieszeni.


Matką być... mamą, mamulką, mamusią. To takie poświęcenie... wielkie, największe, ogromne... tyle się zmienia...
Przedstawiam wam 10 rzeczy, które kobieta poświęca na rzecz cudu macierzyństwa.


1.Ciało
O tak... bo ciąża=rozstępy, +30kg, którego nie zgubisz po ciąży, obwisłe cycki a raczej wymiona... No i plastyka pochwy tez by się przydała

2.Zdrowie
A tylko spróbuj powiedzieć "ciąża to nie choroba" a przyszłe matki zjedzą Cię żywcem. Choroba nie no, ale wisisz nad muszla klozetową bite 3 miesiące by przez kolejne męczyć się ze zgagą, bólem pleców, opuchniętymi nogami, kaczym chodem, ciężarem brzucha...a i kopanie dziecka jest przyjemne tylko przez chwilę, bo później ukochany potomek z radością wbija ci stopy(i inne części ciała) w zebra,żołądek lub dla odmiany pęcherz.

3.Sen
Wyśpi się za wczasu albowiem młoda matka nie sypia dobrze, nie jada a Kawę pija zimna. Niemowlę nie śpi... nigdy... ono je, płacze i robi w pieluchę...
Co grzeczniejsze usypiają na rękach lub bujane w wózku...

4.Pasje
I przepowiadam  Ci, że nie wyjdziesz już z koleżankami, nie przeczytasz książki, nie zrobisz makijażu... nie mówiąc o samotności podczas kąpieli lub w toalecie. Twoja pasja będzie dziecko... Kupki, zupki i śpioszki.

5,Partner
Nie ma już miejsca dla faceta w łóżku, bo szanowny dzieć musi spać z tobą. Na film jesteś zbyt zmęczona, a sex... no coś kojarzę... ale co to w ogóle było? Zaproponował wspólne wyjście? Oczywiście tylko spakuje dziecko... bez dziecka? Jak to ma zostać z nianią?Czy ty wiesz ile może się wydarzyć?

6.Wakacje
Koniec z bezczynnym leżeniem na gorącej plaży popijając kolorowe drinki, koniec ze zwiedzaniem pięknych zabytków. Teraz tylko siedzenie w cieniu na kocyku szukając dogodnego miejsca na przygotowanie mlecznej mieszanki i zwiedzanie zjeżdżalni i basenów z kolorowymi kulkami.

7.Ulubione potrawy
McDonald's? Sushi? tłuściutka kiełbasa z grilla? Stop! Nie wolno! Jeszcze nie urodziłaś a już lista zakazanego żarełka i napoi jest długa... 9miesiecy i będzie ok? Haha nie ma tak dobrze... karmisz to wsuwaj gotowane mięsko... tylko pamiętaj nie za dużo przypraw. Masz przedszkolaka... miało być łatwiej... no ale do KFC go chyba nie zabierzesz?

8.Pieniądze.
Dziecko kosztuje... dużo... na tyle dużo, że nie kupisz sobie już butów, spodni czy tuszu do rzęs... 1758 para słodkich bucików dla niechodzącego bobasa to nie opcja, to konieczność!

9.Przyjaźń.
Koleżanki Cie oleją,no większość... będziesz dla nich nudna... Dlaczego? Patrz punkt 4. 

10.Zdrowie psychiczne.
Nie da się być matką i mieć równo pod sufitem... poważnie... będziesz robić idiotyczne miny do niemowlaka, 1500 razy w kółko powtarzać "Nie wolno", "Nie ruszaj" i "za chwile". Będziesz wyrywać sobie z głowy włosy odrabiając prace domowe(za nami pierwsza i serio to jest zło wcielone) po pierwszych trzech latach picia melisy będziesz chciała sięgnąć po coś mocniejszego i to niekoniecznie dla siebie.

Co byście dorzuciły do tego zestawienia?