poniedziałek, 13 czerwca 2016

10 rodzicielskich błędów, które popełniam wielokrotnie.

Każdy błędy popełnia, nie każdy się do nich przyznaje. Dziś postanowiłam po raz kolejny pokazać, że jestem nieidealną mamą. Wszystko po to by przypomnieć wam, że idealne rodzicielstwo istnieje tylko w bajkach, reklamach i na okładkach czasopism. Przedstawiam moje zestawienie rodzicielskich błędów, które popełniam wielokrotnie.

1. Krzyczę
Tak, podnoszę głos i krzyczę, w nerwach, nie koniecznie na Dennisa ale robię to.  Czasem dosłownie wydzieram się jak nienormalna, choć wiem, że nie powinnam to nie do końca potrafię się kontrolować.

2.Ulegam
Czasem na kolejny słodycz w sklepie, na "jeszcze 5 minut" bajki/zabawy/skakania na trampolinie.
Robię to dla świętego spokoju... Tak, tak przyznaje się, czasem mam dosyć wysłuchiwania prośby po raz 30sty i się zgadzam.

3.Wyręczam dziecko
Ubieram go czasem, bo mi się czekać 20 minut nie chce. Włączę mu bajki choć wiem że potrafi sam, wyniosę za młodego buty na korytarz. Nie robię tego cały czas ale zdarza mi się czasem, a czasem często ;)

4.Serwuje drobne kłamstwa.
O tym, że nie ma kolejnych baterii do tej piekielnie głośnej zabawki, że bajki nie działają, że poleżę jeszcze tylko 5 minut...

5.Pozwalam nie zjeść posiłku.
Odpuszczam mu obiad mimo, że wiem, że za chwile będzie chciał coś zjeść, pozwalam nie jeść mięsa i wędlin. Nie biegam za Dennisem z łyżką zupy... najczęściej zwyczajnie mi się nie chce.

6.Włączam bajki
Gdy chcę obejrzeć film lub posiedzieć przy komputerze puszczam dziecku bajki, nawet jeśli to trwa dłużej niż mamy w domowych zasadach, pozwalam też pograć na konsoli czy tablecie gdy potrzebuje chwili spokoju.

7.Pozwalam biegać w piżamie.
Często aż do południa, bo później szykujemy się do przedszkola. Bawi się i je w piżamie a no i przyznam że sama czasem biegam po domu w stroju nocnym przez pół dnia :)

8.Nie wymyślam zabaw.
To znaczy wymyślam czasem, opowiadam bajki i buduje wieże z klocków ale nie chce mi się codziennie wymyślać 3 stymulujących i kreatywnych zabaw. Gdy mojemu synkowi bardzo się nudzi wyciągam jedną z zapomnianych zabawek z szafy na korytarzu.

9.Wkurzam się.
O błahostki, zabawki na podłodze czy okruszki na kanapie, albo że w ciągu godziny ubrudził trzecią koszulkę, nie tak żeby krzyczeć czy robić aferę ale rzucę "Po co ja tu sprzątam jak i tak ciągle chlew" gdy muszę pozamiatać kolejny raz.


10.Nie ćwiczę
Nie ćwiczę z młodym codziennie pisania i rysowania z synem, choć domyślam się że powinnam, brak mi cierpliwości.

To nie tak, że chwale się wam tu popełnionymi błędami wychowawczymi i jestem dumna ze swojej niekonsekwencji ale uważam, że nie ma co się kryć ze swoimi błędami. Po co kreować ten przekłamany obraz rodzica idealnego. A wy rodzice, jakie błędy popełniacie z pełną świadomością?

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Jestem lepszą matką niż ty!

Ona karmi piersią 2lata, na nosidełko nawet to z atestami mówi "wisiadło", mleko modyfikowane nazywa paszą, karmi tylko metodą BLW, do picia podaje wodę lub pierś, czyta każdy skład a zamiast chusteczek nawilżonych używa płatków kosmetycznych maczanych w wodzie. Dla niej lekarze to idioci, szczepienia to nabijanie kasy koncernom, po mleko modyfikowane sięgają tylko "wygodne mamy", bo przecież to normalne, że dziecko płacze cały dzień i wisi przy piersi. Nie ważne, że być może masz starsze dziecko/dzieci i musisz czas podzielić na dwoje,czworo czy sześcioro. Nie ważne, że instynkt podpowiada ci, że twój maluch jest gotowy spróbować marchewki gdy ma 5 i pół miesiąca, podajesz to jesteś głupia! WHO wyraźnie zaleca PO 6MIESIĄCU!!!

Dla niej jesteś nikim...choć kochasz swoje dzieci nad życie to jesteś nieodpowiedzialną idiotką, bo kupujesz puszkę mleka, gdy po kolejnym bilansie dowiadujesz się, że twoje dziecko słabo przybiera na wadze. Na siłę namawia cię na chustę, bo twoje "wisiadło" mimo atestu i rekomendacji lekarza jest złe. Aż ją trzęsie żeby objechać cię gdy widzi twojego malucha z soczkiem.  Robi wszystko by dać ci do zrozumienia "Jestem lepszą matką niż ty!" tylko po co?
Nie wiem. Kiedyś naiwnie myślałam, że to ma pomóc, bo może faktycznie warto zwrócić uwagę tak nie jest. Dziś wiem, że na pewne rzeczy by dziecku nie działa się krzywda. Dziś wydaje mi się, że to chęć bycia tą "naj" wzbudza w kobietach-matkach przymus krytyki innych mam. Nie potrafią dopuścić myśli, że nie ma jednej słusznej metody na wychowanie dziecka. Nie mogą zrozumieć, że to jak one wychowują swoje dzieci jest dobre tak samo jak dobre może być coś odwrotnego. Często hamują swój instynkt kierując się tysiącem książek i poradników na każdy temat. Może robię to ze strachu i niepewności? Strachu przed błędem? Tyle, że każdy etap życia to metoda prób i błędów. Macierzyństwo nie jest jakimś wielkim wyjątkiem.

Pewnie większość mam się tym nie przejmuje tak jak wszystkimi  "Ciotkami dobrymi radami" mówiącymi, że czapka w +15 to konieczność. Kiedyś było łatwiej, bo krytyki słuchało się tylko od rodziny i przyjaciół a ewentualnie od pani w parku. Dziś w dobie internetu, portali społecznościowych i grup rodzicielskich codziennie możesz dowiedzieć się co robisz źle. Nawet jeśli nie pytasz o radę, a tylko podzielisz się nowym etapem w życiu malucha np.wrzucając fotkę jak synek z ochotą pałaszuje marchewkę bądź trzymasz go w nosidełku. Jeśli lincz nie będzie jawny to zawsze znajdzie się choć złośliwy komentarz "A marcheweczka to nie po 6 miesiącu?" "Oj mamusia wisiadełko kupiła."
Pisze o tym, bo o ile większość mam nie przejmuje się tym i ufa swojemu instynktowi to wiem, że jest garstka tych mniej pewnych siebie, najczęściej młodych, z pierwszym dzieckiem. Nie jedna z nich pewnie płakała z bólu i bezsilności z dzieckiem przy piersi, bo karmić trzeba. Chciała podać butelkę. Instynkt podpowiadał, że to lepsze dla malca ale w swej naiwności spytała o radę mam w internecie i zaczęło się... że męczyć się trzeba, że maść na sutki kupić, bo mm jest fuj! Nie możliwe, że bobas się nie najada, Mało treściwy pokarm nie istnieje a dziecko przy piersi 24/7 to normalne. Więc karmi, raz...drugi...trzeci... choć nie śpi po nocach, nie odsypia w dzień, nie uśmiecha się, bo maluch płacze a ona karmi przez łzy...